Pani z Muzeum Narodowego

Spotkaliśmy się w niezwykłych okolicznościach, w Muzeum Narodowym. Zwiedzałem sale razem z dziećmi, rozmawialiśmy o obrazach, aż nagle podeszła do nas jedna z pań pilnujących i podpowiedziała, że obraz na który patrzymy jest sceną z Quo Vadis Sienkiewicza. Zdziwiła mnie ta pani, zamieniliśmy kilka zdań, a że mój dziennikarski nos zadziałał, postanowiłem zaproponować pani Ewie spotkanie w radiu… i w ten sposób pani Ewa stała się pierwszą bohaterką Pokolenia 1600.

Ewa od pierogów z buźką z ciasta. Pokolenie 1600. Foto: Rafał Betlejewski

Pani Ewa pojawiła się w pięknych koralach i z pięknym uśmiechem. Oczarowała mnie swoim optymizmem i elokwencją. Nie ma łatwego życia, a jednak nie poddaje się, żyje, pisze, cieszy się dniem.

Posłuchaj rozmowy na stronie RDC

Pani Ewa ma do dyspozycji 1500 złotych emerytury z groszami, co daje jej 1300 złotych na rękę. Opłaty za mieszkanie to 850 złotych miesięcznie! Internet, telefon, prąd pochłaniają kolejne 400 złotych. Zostaje jej 100 złotych! STO złotych!

Jak żyć za to?

Pani Ewa musi dorabiać, dlatego pracuje w Muzeum, dlatego szuka innych prac.

Jest filolożką. Przez lata była tłumaczką z języków serbskiego, chorwackiego, rosyjskiego, bośniackiego. Dziś nadal tłumaczy. Przede wszystkim bajki dla dzieci, które można znaleźć na jej blogu pod tytułem Drobiazgi. 

Pani Ewa też gotuje. To jej pasja. Dla zabicia chandry lepi pierogi. Byłaby przeszczęśliwa, gdyby znalazła się knajpa, kawiarnia, która chciałaby odbierać od niej przetwory. Tutaj postaram się jej pomóc, bo przecież znam tyle miejsc… Jest i blog kulinarny, a jakże. Warte grzechu, czyli przez żołądek do serca mężczyzny. 

Piękna to osoba, ta pani Ewa. Dużo mógłbym o niej pisać… Nie chcę przeginać jednak… nasza przyjaźń dopiero się rodzi.

Dziwne to życie jest… dziwne rzeczy robimy z naszymi emerytami. Postawiliśmy ich w salach muzealnych jako obiekty. Dosłownie… Stoją tam nie z własnego wyboru. Stoją tam jako zakładnicy systemu.

(Visited 44 times, 1 visits today)